Przeziębienie mnie dopadło. Ścięło dosłownie z nóg. Skutecznie położyło do łóźka.
To taki moment, w którym w przeszłości niejednokrotnie “walczyłam” ze sobą: między odpowiedzialnością a własnym komfortem. To wieczne “muszę” powodowowało, że mimo bardzo złego samopoczucia nie odpuszczałam. Bo terminy. Bo zawsze “coś” było ważniejsze.
I często to “coś” wygrywało – ponieważ nie potrafiłam odpuścić.
Odpuścić i przyznać sama ze sobą, że nie mam już siły. Że jestem chora i jedyne o czym marzę, to się po prostu wyspać i “wylogować” od wszystkiego i wszystkich.
A może zachwiałam swoją równowagą? Może było zbyt dużo zobowiązań w tym trochę wyjazdów? A do tego środek zimy…
I to wszystko spowodowało, że się po prostu rozchorowałam. Ale nie cisnęłam na siłę a po prostu odpuściłam. Nie mam już 20 lat i regeneruję się dłużej.
Ale to co na nogi mnie zawsze “stawia”– to domowy rosół. Za każdym razem, gdy się bardzo źle czuję i zjem rosół – naprawdę szybko czuję, że zaczynam się lepiej czuć.
A jak jeszcze – jak ktoś go dla Ciebie przygotuje – to jest to po prostu bezcenne.
Serdeczności 🙂
Fot.: Pixabay
O równowadze między obszarem zawodowym a osobistym piszę między i.in. w artykule „Równowaga: praca zawodowa – życie prywatne.
Podaję link:
https://www.linkedin.com/posts/martacudakiewicz_poniedzia%C5%82ek-nowy-tydzie%C5%84-nowe-perspektywy-activity-7289623251373215746-LLSF?utm_source=share&utm_medium=member_desktop&rcm=ACoAACeyX2oBWHBIOfQijnKgmfvScRAQNNoE8Qs
