Ależ ja naprawdę chcę dać sobie szansę! Naprawdę!
Po prostu boję się, że już zawsze będę sama. Dzieci coraz większe, zajęte własnymi
sprawami. Częściej spędzają czas poza domem w gronie znajomych. Ja naprawdę
to rozumiem i szanuję.

Jestem wtedy sama w domu z własnymi myślami, które przytłaczają! Nikogo przy
mnie nie ma. No ok – jest pies 😊 Znajomi są zajęci własnymi sprawami. Ja też nie
chcę ich co chwila absorbować swoją osobą. Czuję się taka samotna i nieszczęśliwa. To
wszystko jest takie trudne!

Co jest dla Ciebie najtrudniejsze?

Mam 40 lat, dwójkę dorastających dzieci. Figura już nie ta, coraz więcej zmarszczek,
bagaż doświadczeń. Nawet nie wiem, czy jeszcze mogłabym być dla mężczyzny
atrakcyjną. Zaniedbałam się. Ogólnie nie czuję się ze sobą za dobrze.
A poza tym, który mężczyzna będzie zainteresowany relacją z kobietą po przejściach
i jeszcze z dziećmi? No powiedzmy sobie to szczerze.

Oooo przepraszam, znam wiele takich par. I są bardzo szczęśliwi.
Ja osobiście nie znam!

Mam takie poczucie, iż mężczyźni wolą piękne, młode, atrakcyjne bez bagażu. Ja
nawet nie wiem, czy jestem gotowa na nową relację. Czuję lęk przed
zaangażowaniem. Boję się ponownie zaufać i zostać zranioną.
Nawet nie wiem, jak się teraz nawiązuje znajomości. Teraz życie toczy się w sieci.
Nie wiem, jak się w niej poruszać! To co, mam założyć sobie aplikację randkową? O
czym ja miałabym z nimi rozmawiać? O projektach w pracy? Nie wiem czy moje
zainteresowania, pasje, sposób spędzania czasu byłby dla nich interesujące. Ja się
do tego nie nadaję!

Czego się jeszcze boisz?

Boję się samotności. Zawsze, jak gdzieś wychodziliśmy, to razem. Chociaż z czasem
te wyjścia były coraz rzadsze.
Do tej pory byłam zajęta jedynie domu i sprawami zawodowymi. Żyłam też jego
tematami. Nie starczało przestrzeni na mnie samą.
Mam takie poczucie, że muszę zbudować swój świat od nowa. Nie wiem, jak się do
tego zabrać. Pogubiłam się w tym, szczerze!

Poza tym czuję się niekomfortowo że miałabym pójść sama do kina, kawiarni. Nie
wyobrażam sobie, jak miałabym samotnie gdzieś pojechać.
Co za wstyd zarezerwować jednoosobowy pokój w hotelu?! Bałabym się oceny
obsługi hotelowej. Co by sobie o mnie pomyślała! Nie, nie! Nie dałabym rady!
Wszyscy moi znajomi mają rodziny. Są szczęśliwi. Tylko nie ja. Mnie się nie udało. To
takie przytłaczające.
Kolejna kwestia to status kobiety po rozwodzie i opinie innych ludzi: że pewnie ma
trudny charakter, facet nie wytrzymał jej humorów, wymagań. Kariery jej się
zachciało, zamiast pielęgnować ognisko domowe. Rodzinę rozbiła. Szkoda dzieci w
tym wszystkim. Egoistka!
Nie widzę żadnych plusów w byciu samą. Jestem na straconej pozycji. A jak tak
bardzo boję się samotności…
A jakbyś spróbowała popatrzeć na tę sytuację z innej perspektywy? Czy naprawdę
nie widzisz w niej żadnej szansy?
Nie, nie widzę. No może jedną – pierwszy raz od wielu lat mam swój własny pokój i
wielką szafę do dyspozycji. Wreszcie mieszczą się w niej wszystkie moje ubrania! To
nic, że połowa jest za mała! 😊Ale cała szafa jest dla mnie!😊

Nowe początki to zawsze wyzwanie

A widzisz! Coś już jest na początek! – ważna kwestia, własny pokój. Przestrzeń tylko
dla siebie, którą możesz urządzić zupełnie inaczej. Tak, aby się dobrze w niej
poczuć. Jak to widzisz?
No tak… Masz rację, to jest miejsce, w którym dobrze się czuję. Zaczęłam nawet
trochę zmieniać jej wygląd: wymiana mebli – chciałam, aby były tylko moje, nie chcę
używać rzeczy, które dzieliliśmy wspólnie.
Wyrzuciłam całą pościel. Kupiłam nową. Tylko moją. Zawsze chciałam mieć kwiaty
doniczkowe. Kupiłam kilka, które nie wymagają pielęgnacji. Coraz bardziej podoba mi
się to moje miejsce.
Czyli sama widzisz – małymi krokami budujesz sobie nową przestrzeń. I piękne, że
zaczynasz właśnie od siebie.

Czy widzisz jeszcze jakieś plusy obecnej sytuacji?
Hmmm. Trudne pytania zadajesz.

Dzieci są większe, samodzielne, tym samym ja też zyskuję czas dla siebie. Może to
jest właśnie moment, aby wrócić do zaniedbanych hobby, na które zwyczajnie nie
miałam czasu. Przeczytać te wszystkie książki, które leżą i czekają. Może warto by
było do nich wrócić. Mogę sobie zrobić maratony filmowe. Albo mogę leniuchować,
niczego nie robić. Bez wyrzutów sumienia.
Masz rację, ten czas powinnam wykorzystać na rozwijanie siebie, zaopiekowanie się
sobą. Tyle lat dbałam o innych, czas pomyśleć o sobie. Przestać się bać, że nie mam
towarzysza do wspólnych wypadów i zacząć organizować sobie sama czas na
własnych warunkach. Nie muszę iść na kompromis w wyborze miejsca. Ja decyduję.
Spróbuję inaczej popatrzeć na obecną sytuację.
Jak Ci mogę pomóc?…

Czy bycie samą jest jednoznaczne z byciem samotną?

Bo co to znaczy być samotną? Samotność według Wikipedii to
„subiektywny, emocjonalny stan odczuwania izolacji społecznej i poczucia odcięcia
od innych. Pojawia się i zanika, gdy zmienia się sytuacja życiowa. W przypadku
samotności chronicznej jest doświadczana bez względu na okoliczności.”
Czy osoba, która wybrała życie w pojedynkę jest izolowana społecznie? Nie ma
znajomych, pasji, zainteresowań. Nie rozwija się zawodowo oraz w przestrzeni
prywatnej? Jest zamknięta w przysłowiowych czterech ścianach z własnymi
myślami?
Czy kobiecie po rozwodzie czy również kobiecie, która nie jest w relacji formalnej,
musi być przypinana etykieta, że sama jest sobie winna.
A może to jest właśnie jej odwaga i siła, iż wybrała życie w pojedynkę zamiast tkwić
w relacji, która z różnych względów, nie okazała się szczęśliwa.
Mam poczucie, że często kobiety są oceniane po pozorach. Jedni podziwiają właśnie
za tę siłę i odwagę inni przyklejają etykietę.
A tak naprawdę każda sytuacja jest inna. Inne okoliczności, dla których właśnie takie
decyzje są podejmowane. A przecież nikt z nas nie ma obowiązku tłumaczyć się
innym, dlaczego właśnie jest sam. Sam/sama nie znaczy samotny/a. Bo czasami
można być też samemu, mimo że jest się w relacji.

Jestem jedną z wielu kobiet, które samotnie wychowują dzieci. Mam wrażenie, że
tych kobiet z roku na rok przybywa.
Przez długi czas ja również bałam się tego, czy sobie poradzę, być sama.

Dojrzewałam do tej decyzji długo. Stereotypy o konieczności pełnej rodziny nade
wszystko, trwanie ze sobą dla dobra dzieci i etykieta kobiety po rozwodzie i
przejściach paraliżowały.
Osobiście nie czuję się niespełniona i samotna. Wręcz przeciwnie. Traktuję ten czas,
aby się rozwijać, realizować marzenia, podróżować.
To też nie tak, że manifestuję, jaka jestem silna i odważna, że taką decyzję podjęłam.
Ale podjęłam i ponoszę jej konsekwencje. Bo każda decyzja ma swoje plusy i
minusy. Nie ma dobrego rozwiązania. Ważne, aby czuć wewnętrznie jej słuszność.
Mimo że jestem kobietą „po przejściach” i mam jakiś lęk przed kolejnym
zaangażowaniem się to nie mogę powiedzieć, abym zamknęła się na relację
romantyczną. Ale też nie szukam jej na siłę. Wierzę, że sama do mnie przyjdzie,
kiedy najmniej będę się tego spodziewać i będę na nią gotowa.
Wiem jedno – jak każda kobieta, stawiam na zdrowy, partnerski związek,
w którym każda ze stron jest osobnym bytem rozwijającym swoje zainteresowania,
pasje, a razem wspólnie wzrastają, wspierają się. W której jest szacunek, uważność
na drugą osobę, otwartość na odmienne poglądy. W dobrej relacji strony nie
oczekują, że ta druga strony uzupełni ich deficyty i nie tworzą pola walki. Wierzę, że
taka relacja jest przede mną.
Widzę potrzebę i zalety posiadania własnego azylu. Temat pokoju jest pięknie
opisany przez Natalia de Barbaro w książce „Czuła przewodniczka. Kobieca droga
do siebie.” Jest to przenośnia do uważności na siebie, zadbania o swoje potrzeby,
rozwijania siebie. A przecież nierzadko właśnie z tego pokoju rezygnujemy dla
innych. Polecam. Wartościowa lektura.
W trakcie sesji, jakie prowadzę, poruszam różne tematy: stawianie granic w relacji,
rezygnacji z siebie, spełniania oczekiwań drugiej strony. Stawiane pytania – jak sobie
radzić?

Rozwiązania i decyzje

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma dobrej decyzji i każda będzie pociągać za
sobą różne konsekwencje. Moją rolą jest towarzyszenie drugiej osobie w drodze do
siebie, do zmiany. Do podejmowania decyzji w zgodzie z wewnętrznym kompasem
bez strachu przed oceną, krytyką. Do życia zgodnego ze sobą, na własnych
warunkach.

Przewijanie do góry