Dlaczego dzisiaj taki tytuł? – może dlatego, że kiedyś tak powiedziałam do swojego byłego męża – pracował w usługach 🙂
Myślę, że duży wpływ na sposób i poziom obslugi klienta miała moja praca w jednej restauracji sieci fastfood w trakcie studiów. Wtedy standardy obsługi klienta były bardzo wysokie.
Był to czas zdobywania takich umiejętności jak np: prowadzenie small talków, indywidulnego podejścia do klienta itd. Pracowałam w małej restauracyjce w Warszawie – już dzisiaj jej nie ma w tym miejscu.
A było niezwykłe i traktuję ten czas jako solidne podstawy w budowaniu relacji z klientem. Te prawie trzy lata ukstałtowało moje własne DNA w relacjach z ludźmi.
Od tamtej pory staram się traktowć każdą osobę jak klienta VIP – zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym i rodzinnym.
Staram się nieznajomym imiennie podziękować za wykonaną usługę, okazane wsparcie. Na przykład: kiedy jadę taksówką na koniec zawsze pytam się kierowcy jak ma na imię. Załóżmy, że Piotr. Odpowiedam: Panie Piotrze, dziękuję serdecznie i do widzenia.
I tych przykładów można by mnożyć: pani na stacji, co zrobiła mi kawę – widząc jej imię na plakietce: dodaję na koniec: Pani Olu, dziękuję serdecznie.
Niby nic a robi wszystko.
Ale nie jestem idealna. Czasami mimo dobrych chęci coś nie wyjdzie. Nie chowam glowy w piasek, ale staram się zrekompensować podwójnie. Probować mimo wszystko.
Ale co najważniejsze – nie zapominam o tym, że ja sama dla siebie również jestem klientem VIP.

Fot.: Pixabay
Niezależnie z kim rozmawiam – zawsze jest szacunek, uśmiech i imię – to mój codzienny standard premium, który staram się stosować w relacjach z innymi.
A gdybym tak dzisiaj zaproponowała… jedną małą zmianę: kiedy rozmawiasz z nieznajomym zapytaj może jak ma na imię i użyj jej/jego imienia, gdy z nią/nim rozmawiasz.
Jestem ciekawa, czy zmieni się reakcja danej osoby?
