Łatwiej powiedzieć niż zrobić… dać sobie szansę. – westchnęła Natalia.
– Tyle wspólnych lat spędzonych z mężem. Tyle wspomnień. Nie tylko złych.
Były również dobre.

Mieliśmy tyle wspólnych planów… Mieliśmy razem podróżować… Chciałam, byśmy razem się zestarzeli, byśmy trzymali się za ręce spacerując jako para staruszków…

– Nie. Nie będę wracać do tego po raz kolejny. Analizować, zastanawiać się, gdybać. Wciąż jest to zbyt bolesne. Już za długo… – Natalia zbeształa samą siebie.

Zaczęła głośno się zastanawiać. – Ale czy ja jeszcze mogę w ogóle być atrakcyjna dla innego mężczyzny?

– Nigdy nie sądziłam, że będę zakładać swój profil w aplikacji randkowej… Teraz to tak poznaje się ludzi? – pomyślała zasmucona.

– O czym tak w ogóle miałabym rozmawiać? Czy jakiś mężczyzna zwróci na mnie uwagę, bo figura już nie ta. Jej mankamenty tuszuję jak się tylko da. Najlepiej by było, jakbym założyła na siebie worek. Do tego zmarszczki. Gdzie nie spojrzysz tyle do poprawy. Czuję się taka nieszczęśliwa…

Natalia coraz bardziej wątpiła w siebie.

-Co…? I do tego wszystkiego mam zamieścić zdjęcia! Ale jakie zdjęcia?! Przecież ja zdjęć nie mam. Mam wstawić zdjęcia z wakacji z dziećmi? Albo w krótkich spodenkach i topie? Tu się wylewa tam się wylewa. Toż to niezły „wabik”. A może zdjęcia biznesowe? – zaczęła wreszcie śmiać się sama z siebie.

– A poza tym, co ja dzieciom powiem? – zaczęła głośno myśleć – Już widzę ich reakcję, kiedy mówię: słuchajcie, mama idzie na randkę.

– Nie mogę przecież tak powiedzieć. One nie są gotowe.

Natalia czuła się coraz bardziej rozdarta. Westchnęła i pomyślała jak to rozegrać.

-Czy to w ogóle ma jakiś sens? Dylemat gonił dylemat.

Pomyślała: Nie! Po prostu nie! Nie mogę im tego zrobić. To by była kolejna rewolucja. Ułożyliśmy na nowo nasze codzienne życie ja i dzieci. I nagle bomba: mama chce kogoś poznać…

Nudzi mi się? Do reszty zwariowałam? – Natalia miotała się coraz bardziej.
– A ja nawet jeszcze nie założyłam profilu w tej apce.  Za duże to jest wyzwanie dla mnie – westchnęła.

– A może ja wcale tego nie chcę? Nie potrzebuję? Może tak jak jest – jest ok? – zaczęła analizować.

– Może wcale nie potrzebuję tego zmieniać? Może nie robię tego dla siebie tylko dla innych, bo się o mnie martwią? A może chcę  po prostu sobie udowodnić, ze ktoś może się jeszcze mną zainteresować?

– Za dużo tych pytań. Odpowiedzi brak. Jeden mętlik w głowie. Nie wiem. Po prostu nie wiem. Westchnęła głęboko i głośno powiedziała: Pomyślę o tym jutro! – jak mówiła Scarlett O’Hara*…


*główna bohaterka powieści Margaret Mitchell „Przeminęło z wiatrem”

Przewijanie do góry