Piękna ona. Piękny on. On oparty o stolik w Warsie i wpatrzony w telefon. Ona niosąca dwa piwa i ciasta – dla siebie i dla niego. Nawet nie spojrzał. Nie podziękował, ale zaczął jeść– cały czas wpatrzony w ekran.
Tak stali obok siebie i jedli w milczeniu. Każde z nich wpatrzone w swój telefon. On od czasu do czasu skubał kawałeczek ciasta z jej talerzyka.
Typowy widok – mimo to obserwowałam ich. Oboje świetnie ubrani. Młodzi, piękni. Razem, ale tak naprawdę osobno. Zero emocji. Za to każdy ze swoim telefonem.
Może oboje byli zmęczeni i marzyli o tym, aby zatopić się – każdy w swoich myślach – będąc razem?
Bo czy potrafimy pięknie milczeć? Być razem w ciszy, która nie krępuje? Bez telefonu?
A może tam, gdzie ja zobaczyłam obojętność, oni po prostu odpoczywali zmęczeni? Może nie potrzebowali w tym momencie żadnych słów?
Bo przecież „Ich razem” nie musi być wcale takie jak moje czy Twoje razem.
Bo przecież bliskość nie potrzebuje rozmowy, a każdy może mieć swój własny sposób na wspólne bycie razem.
I może tak to wygląda.
