Nie zakończyłam roku na minusie 🙂 Na koncie widniało 309,00 PLN. W portfelu 290,00 PLN (w ty 200,00 PLN z wygranej zdrapki). Koło 12:00 wpłynęło 800,00 PLN – czyli razem 1 399,00 PLN – niezła suma na 31.12 🙂

Jeszcze rok temu popłakałabym się strapiona. Ok – wpłynęłaby wypłata z pracy na etacie 🙂 Ale już nie wpłynęła, bo zrezygnowałam z pracy na etacie.

Ale tak czy inaczej nerwowo patrzyłabym na rachunek bankowy, czy przelew już przyszedł. Wpadałabym w lekką panikę, gdyby przelew nie został zaksięgowany w pierwszej transzy i przed 8:00 rano nie miałabym pieniędzy (miałam taki sam bank jak ówczesny pracodawca). 

W głowie już wydawałabym pieniądze, których jeszcze fizycznie nie było i przeliczała, czy na pewno na wszystko mi starczy. A jeszcze nie wpłynęły. 

Wcześniej patrząc na stan pelletu – że zostało mi worków na około 2 tygodnie – załamałabym ręce. Wręcz popłakałabym się – że znowu nie starczyło i że przede mną pilny nowy wydatek. 

A gdy w jednym momencie popsułby mi się samochód, pralka i suszarka – to wyrywałabym sobie włosy z głowy i myślała – znowu mi nie starczy.

Ile bym nie zarabiała – to było za mało. Gdyby do tego doszły jeszcze awarie sprzętów domowych to one dodatkowo nadwyrężałyby domowy budżet.

Miałam dobrą pensję a mimo to to ciągle odczuwałam brak pieniędzy. To nie wynikało z “szastania” nimi na prawo i na lewo. Nie – po prostu wydatków przerastały przychody. I praktycznie każdy miesiąc kończyłam na minusie. I każdy kolejny miesiąc zaczynałam od “pokrycia” swojego własnego debetu i koło się zamykało.

Kiedy wreszcie przyjdzie dzień, kiedy nie zakończę miesiąca na minusie? Ta myśl mnie frustrowała. Powodowała dyskomfort. Ciągły niepokój, przeliczanie pieniędzy. W ostateczności pożyczanie.To zawsze mnie krępowało – przyznanie – nie mam. Proszenie o pomoc i liczenie się z różną oceną innych. 

Z perspetkywy czasu – to wiem, że żyłam w energii braku. 

Bo pieniądze to energia. A energia przyciąga energię. Nie przyciągnę pieniędzy, kiedy działam na niskich wibracjach energetycznych mimo mojego optymistycznego podejścia. Czyli pieniądze “nie przyjdą” do mnie, jeżeli ja się ciagle o nie martwię, czekam na nie. 

Wniosek był prosty – zaczynam pracować nad sobą pod kątem zmiany wibracji. Zmiana energii z braku na obfitość.

Gotowość była – śmieję się, że nie było wyboru – potrzebowałam kasy i to szybko. Na wczoraj. Nie na jutro. Plan działania przygotowałam. Nie miał nazwy. Ale często śpiewałam fragment:

I’m not rich but I live like a millionaireYou know I live like a millionaireYou know I live like I ain’t got to careIn the world, but I doI care about me and youI care about me and youI care about god and rum”

z piosenki “I am Not Rich” King’s Son.

Krok po kroku wdrażałam go w życie. W bardzo krótkim czasie zamiast kończenia miesiąca na minusie i stresie, że znowu mi nie starczy – zaczęłam kończyć miesiąc na “zero” – to był pierwszy krok do przyciągnięcia “kasy”.

Zanim w kolejnych odcinkach opowiem, co tak naprawdę odwróciło moje ograniczające przekonania i pozwoliło wyjść z energii braku i zacząć żyć w energię obfitości to powiem, że to była fascynująe doświadczenie. 

Praca nad energią, aby wreszcie nie martwić się o pieniądze i przestać ciągle o nich myśleć. Zamiast tego, po prostu cieszyć się życiem. 

Ostatnie 3 miesiące 2025 to była istna petarda porównując je w 3 poprzednimi – kiedy to zaczynałam w energii braku – byłam w “stanie przejściowym” między brakiem a obfitością – by finiszować obfitością.

Każdy ma inna definicję tego samego. Dla mnie to co się działo przede wszystkim od pażdziernika do grudnia to było mistrzostwo świata. Tak – to było moje własne mistrzostwo – zmieniłam przekonania, zmieniłam energię, wyeliminowałam brak. 

I mimo, że zaczęłam rok saldem 1 399,00 PLN – co może nie jest spektakularnym osiągnięciem – kiedyś był czas, że miałam “dużo zer” na koncie, a był też czas, kiedy “minus” też był “imponujący” – to szczerze – w ogóle się nie martwię o swój stan konta. Jak to mówię “transfery” do mnie idą. 

Założenie było takie, że wpływy mają przychodzić z różnych źródeł i mam mieć płynność finansową. No to mam. Pieniądze wpływają i wypływają. Nie ma przestojów, blokad. Po prostu przepływ.

Energia przyciąga energię. Na czym skupiasz uwagę to przyciągasz. A pieniądze to energia.

To, czego nauczył mnie ostatni rok to teo, że zmiana zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy uciekać od siebie.

Jeśli czujesz, że nadszedł Twój czas, dołącz do mojego mentoringu transformacyjnego i odkryj, jak może wyglądać życie na Twoich własnych warunkach.

To nie będzie szybka droga. 

To będzie Twoja droga pełna odwagi i odkryć.

Fot.: Pixabay

P.S. Informacyjnie – pierwotny tytuł cyklu Cykl: ”Nie jestem bogata, ale żyję jak milionerka.” został zmieniony. Dlaczego? Nie jestem ekspertem od prawa autorskiego, ale nieznajomość prawa nie zwalnia z jego stosowania – fajny tytuł fajnym tytułem, ale intencją jest być correct w tym zakresie. 🙂

P.S.2 Nowy tytuł serii „zaproponował” mi ChatGPT. W tym przypadku nie mogłam się z nim nie zgodzić. 🙂

Przewijanie do góry