Odcinek 4: Wysoko Wrażliwa…
„Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi!
Za waszą czułość w nieczułości świata,
za niepewność – wśród jego pewności,
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych,
zarażając się każdym bólem,
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością
która nie ma dna,
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi,
bądźcie pozdrowieni!
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi!
Za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie,
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest,
a przystosowanie do tego co być powinno,
za to co nieskończone – nieznane – niewypowiedziane, ukryte w was.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi!
Za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
Bądźcie pozdrowieni!
Za wasze uzdolnienia – nigdy nie wykorzystane –
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi!”
Kazimierz Dąbrowski – Posłanie do Nadwrażliwych –
Dlaczego właśnie ten wiersz mnie zaintrygował? Dlaczego zaczynam właśnie od niego?
Dlatego, że sama jestem Wysoko Wrażliwa.
Kiedyś to traktowałam jako przeszkodę.
Słabość.
Wadę.
Często czułam się inna, niepasująca. Przejmowałam się wszystkim i wszystkimi. Brałam też do siebie wszystko dosłownie.
Ciągła analiza: co sobie o mnie pomyśleli? Czy zrobiłam coś nie tak?
Dzieliłam „włos na czworo.”
Jak mnie to wszystko spalało od środka. To wieczne „biczowanie się”, ta samoocena.
Bo to ja byłam swoim największym krytykiem. Wymyślałam wiecznie sobie to nowe konkursy. Stawiałam poprzeczkę wyżej i z trudem przez nią przeskakiwałam. Każdy upadek traktowałam jako porażkę. Z trudem się podnosiłam.
W tym wszystkim brakowało mi wiary w siebie. Sama podważałam swoje kompetencje i umiejętności.
Dzisiaj wiem, że ta Wysoka Wrażliwość to mój atut. Dzisiaj to doceniam. W tym tkwi moja siła.
Uważność i czucie drugiego człowieka.
Empatia.
Nie tylko podejście zadaniowe do zespołu – odhaczenie kolejnych pozycji z „check listy”.
„Czytanie” innych ludzi.
To też czułość dla siebie. Dla swoich małych dużych słabości. Odpuszczenie, zapauzowanie. Nieocenianie się. A troska.
Każdego dnia zderzamy się z oceną. W każdej sytuacji – w życiu prywatnym i zawodowym. Kiedy obejmujesz stanowisko menedżerskie wszystkie oczy są skierowane na Ciebie.
Oceniana jesteś od stylu ubierania, poprzez ton głosu, nastrój, sposób w jaki zarządzasz zespołem. Oceniany jest Twój poziom języka obcego oraz to, w jaki sposób prowadzisz spotkania biznesowe – a w szczególności te trudne.
Omawiana w kuluarach jest każda Twoja decyzja. Szczególnie ta „niepopularna”. Brane „pod lupę” są Twoje kompetencje.
W zależności od sytuacji będziesz oceniana jako świetny menedżer albo „zołza”. Ta, która słucha potrzeb swojego zespołu, albo ta która prowadzi zespół „silną ręką”.
Najważniejsze jest to, aby być ze sobą. Czuć siebie. Działać zgodnie ze swoimi wartościami, swoim wewnętrznym kompasem. Nie zakładać masek, nie przeglądać się w oczach innych.
Ale swoją siłę i autentyczność budować od wewnątrz.
‘Bo właśnie w Tobie tkwi największa siła.
A Ty – chciałabyś być liderką, ale nie wiesz, od czego zacząć?
Jeśli potrzebujesz wsparcia, wskazówek, planu – zapraszam Cię do mentoringu, który stworzyłam właśnie z myślą o kobietach takich jak Ty.
Pomogę opracować Twoją ścieżkę. Wesprę w działaniach przybliżających do celu, gdzie punktem kulminacyjnym będzie awans na wymarzone stanowisko liderskie.
Ty też możesz być liderką!
